Poniosło mnie wczoraj, trochę zgodnie z planem, ale i też dzień taki, po pierwszych przejechanych metrach, po pierwszym przekręceniu manatki poczułem TO, dzisiaj mogę choćby i na koniec świata. Na zachód, Przedgórzem Sudeckim na Łużyce, do Heinewalde, drobny kawałek za Zittau. Z powrotem przez Góry Łużyckie, Izery, wzdłuż Karkonoszy do domu. Nazbierało się tego na 540 kilometrów, w czym chyba z milion zakrętów.



















.jpg)


































No comments:
Post a Comment